Nie pracuję za darmo – manifest Kristyny Nikaj

Nie pracuję za darmo – manifest Kristyny Nikaj

Sam już nie jestem do końca pewny, ale wydaje mi się, że jeszcze na Graficznym nie przedstawiałem projektu samej wizytówki. Powód jest prozaiczny: wizytówki mnie nudzą, nie ciekawią, wręcz od strony projektowania trochę męczą. Być może nie miałbym aż takiego do nich podejścia, ale wszystkiemu są winni klienci (a jak!). Sami powiedzcie: ile zleceń na wizytówkę jest „normalne”….

Dzisiaj każdy chce mieć projekt niezwykły. Nie wiadomo do końca jaki to jest, ale na pewno taki, który się wyróżnia z tłumu. No ba!

Swoje, rzecz jasna, zrobiły zestawiania typu „najbardziej kreatywne wizytówki”. Co prawda mało kto dostrzega fakt, że najczęściej w owych zestawieniach projekty dotyczą samych projektantów graficznych, których siłą rzeczy ciągnie do ekstrawaganckich i nietypowych projektów. Ale coś dziwnego mi się dzieje gdy ni z tego ni z owego dostaję zlecenie od Kowalskiego na projekt, który musi, no musi być po prostu kompletnie inny niż wszystko co było…

Żeby była jasność. Ja nie mówię, że się nie da. Czy że nie można. Po prostu jakoś zwykle budżet oscyluje wokół parteru, a Klient sobie wyobraża że otrzyma projekt, dzięki któremu będzie brylował w towarzystwie przez co najmniej rok czasu… ech… no nie lubię wizytówek i tyle.

I właśnie dlatego zwróciłem uwagę na wizytówkę Kristiny Nikaj – włoskiej graficzki. Sam projekt nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym – ładna typografia i elegancki minimalizm sprawia, że na dzieło Kristyny patrzy się z przyjemnością choć bez większego zachwytu. Ale tym razem nie o grafikę tu idzie, a o przekaz.

Kristina_Nikaj_1

Nie kopiuję! Nie pracuję charytatywnie (jako projektant)

Wybaczcie niezwykle karkołomne tłumaczenie, to dla tych, którzy są na bakier z angielskim. Jak widać, zmęczenie prośbami o „małą inspirację” czy „niewielki rabat” dosięgnęło także Kristiny, czemu dała niezwykle silny wyraz w projektach swoich wizytówek.

Czy słusznie? Ja bym takiej wizytówki nie wręczył klientowi, ale tłumaczę to raczej wrodzonym wycofaniem… W myślach niejeden już raz podsumowałem klientów w bardziej niewybredny sposób. Być może ci zleceniodawcy, którzy się obrażą taką formą wizytówki i tak nie są wiele warci jako potencjalni klienci czy nawet biznesowi partnerzy. Nie mnie to oceniać, aczkolwiek na pewno warto uznać odwagę Kristiny. Ciekaw też jestem co Wy o czymś takim sądzicie?

Kristina_Nikaj_2 Kristina_Nikaj_3 Kristina_Nikaj_4

Opublikowane przez Andrzej Gdula

  • wiele razy mi osobiscie sie zadzylo, ze klienci zapominaja kim jestem i proponujac im stawke ponizej normalnej to i tak sie burzyli ze drogo. Nawet ostatnio byl klient ktoremu robilem full materialow i jak podalem cene to stwierdzil juz po skonczonym projekcie, ze u swojego znajomego wyszloby taniej. Tak wiec coz klienci to klienci nie potrafia docenic czyjejs pracy :/

  • Alicja

    Bardzo dobry pomysł. Ludzie się przyzwyczaili, że tylko twardy przedmiot ma wartość i za niego trzeba zapłacić. Od biedy rozumieją też, że za kreśloną „robotę” w sensie fizyczną trzeba zapłacić i coraz rzadziej liczą na to, że za pół litra ktoś im odwali fuchę. Wiadomo, że elektryk, hydraulik,mechanik po tyłku się nie podrapie zanim będzie wiedział ile weźmie za robotę. Choć jak się ogląda „Usterkę” to widać, że i tu bywa krygowanie, a nie wiem a ile Pan uważa. Inni, za to byle złoić jak najwięcej. Ale za prace intelektualną, przy komputerze, jakże nienamacalną no jak tu zapłacić? W dodatku przystać na zapłatę za coś w chwili gdy tego nie ma?? No jak? Mnie klient zapytał kiedyś za co ma płacić. A ja mu na to, że za absorbowanie mojej uwagi. Za to, że mnie przez chwilę obchodzi mnie czego on chce i za to, że nawet jak go nie ma myślę o nim i chcę zaspokoić jego potrzebę, której zaspokoić sam nie potrafi.

    Pozdrawiam twórców różnych wartości intelektualnych, za które tak ciężko się płaci 😉

    • Andrzej Gdula

      Bardzo dobrze napisane. Dzięki Ci za ten komentarz, a zwłaszcza za podzielenie się odpowiedzią, której udzieliłaś Klientowi. Chyba muszę ją zapamiętać i czasem niektórym przedstawiać 🙂

  • Temat rzeka, więc rozwodzić się nie będę:-)
    Ale projekt, WG MNIE, szkaradny. Osobiście nie cierpię takiej wydumanej typografii (a to do samej krawędzi; a to dywizy wstawione zupełnie głupio; a to układ tekstu totalnie nielogiczny). Ja rozumiem, że to chęć zrobienia czegoś inaczej i niesztampowo… ale takich projektów i mody na takie projekty w necie jest pełno, więc dla mnie to sztampa i w dodatku irytująca.
    Pomysł fajny, brawa za odwagę (jeśli faktycznie takie wizytówki ma), ale wykonanie… ehhh.

    • Andrzej Gdula

      No taki „design”. Nie sposób nie zrozumieć o co Ci chodzi, aczkolwiek myślę, że jesteś bardzo surowy. 🙂 Ale też na swój sposób masz rację, więc projektu bronić nie zamierzam:)