Opakowanie cydru Awestruck

Opakowanie cydru Awestruck

Ostatnio co piszę o jakimś fajnym opakowaniu to jest to jakiś alkohol… no ale trudno, przy następnym wpisie postaram się to jakoś przełamać, a dzisiaj chciałbym napisać dwa słowa o bardzo fajnym, według mnie, opakowaniu Cydru Awestruck.

Cydry ostatnimi czasy zdobywają coraz większą popularność. Moim zdaniem zasłużoną, bo takiego trunku na upalny wieczór, przynajmniej mnie, brakowało. A dobry cydr idealnie wpasowuje się jako napój lekko rozweselający, przy okazji dobrze smakując. Przypuszczam, że widzieliście nie jedno opakowanie cydru w Polsce, dlatego dzisiaj chciałbym pokazać Wam opakowanie prosto z Ameryki. Czyli Premium Hard Cider Awestruck.

Za projekt odpowiedzialne jest brytyjskie studio projektowe Buddy, które obrało nieco inną drogę niż pozostali projektanci. Zamiast tworzyć opakowanie lekkie, zwiewne jakie najczęściej widzimy na innych cydrach, zdecydowali się na projekt typu „łubu-dubu”. Ciemne opakowanie, ciężka typografia, fakt że estetyczna i lekka to nie kojarzy się z napojem lekkim i przyjemnym jakim jest większość cydrów. To prawda, niemniej jeśli postawić to opakowanie w markecie wśród innych, bieluteńkich i delikatniutkich opakowań, to cydr Awestruck kompletnie zdominuje i przyciągnie wzrok klienta. No a jakby o to właśnie chodzi.

Warto też zwrócić uwagę na drobne smaczki jakie przygotowali dla nas projektanci z Buddy. A to litera „A” jest nośnikiem mega wykrzyknika, a to na samym froncie mamy ładną ośkę ilustrującą i definiującą smak napoju, a to na kapslu jest przygotowana urocza ilustracja wesołego jabłka. No i ładny, idealnie się wpasowujący „certyfikat” / emblemat wydrukowany złoceniem, idealnie podkreślający pochodzenie jabłek. Drobne szczegóły, które pokazują z jakim pietyzmem został przygotowany projekt. Zresztą nie ma co pisać, warto to po prostu zobaczyć:

Awestruck_graficzny_01 Awestruck_graficzny_02 Awestruck_graficzny_03 Awestruck_graficzny_04 Awestruck_graficzny_05 Awestruck_graficzny_06 Awestruck_graficzny_07

Opublikowane przez Andrzej Gdula