Serce od d..y strony

Serce od d..y strony

Na wstępie muszę przeprosić Was za mocno nieładne słowo w tytule dzisiejszego wpisu, co niniejszym czynię. Robię to trochę z oporem, bo jednak temat będzie dotyczył niczego innego jak… pupy. Ale nie byle jakiej tam pupy. Będę dzisiaj pisał o pupie w kształcie serca. Jakby tego było Wam mało, to zajmę się tym w kontekście komercyjnych projektów graficznych…

Temat pupy w kształcie serca nie wydaje się być specjalnie zajmujący, ale jak się ostatnio przekonałem, przy odrobinie szaleństwa może taki być. Aby odpowiednio nawiązać do tematu, muszę użyć wyrażenia, którego zawsze chciałem przywołać na łamach Graficznego, ale jakoś nie było ku temu okazji.

Moja przygoda z d..ą w kształcie serca zaczęła się kilka miesięcy temu. Razem z narzeczoną stwierdziliśmy, że czas najwyższy zająć się sprawami dotyczącymi naszego ślubu i trzeba zająć się zaproszeniami. Wiedziałem, że prędzej czy później dojdzie do tej rozmowy, ale gdy faktycznie ten temat został rzucony na stół, to ogarnął mnie nieprzyjemny i przejmujący stan paniki. Wnet się okazało, że ów stan był w pełni uzasadniony, bo jak się szybko dowiedziałem tak wypada, że to właśnie ja powinienem przygotować projekt zaproszenia na nasz ślub.

Być może ktoś inny bardzo chętnie by się podjął takiego wyzwania, ale ja byłem mu zgoła niechętny. Na nic się zdały moje mętne tłumaczenia: „nie no, ja nie uuumieeem…”, nic mi nie przyszło z profesjonalnej gadki: „projektant nie powinien wykonywać dla siebie projektów, toż to nieprofesjonalne i w ogóle, grafikowi tej klasy co mi, to nie przystoi”. Stanęło na mnie i basta! Jak tak, to ok. Przyjąłem to na klatę, odpaliłem Photoshopa, po chwili namysłu nawet Illustratora dla podwójnego efektu… i d..pa.

Kompletna klapa moi drodzy. W żaden sposób nie mogłem ruszyć z tym projektem, co pojawiała się jakaś koncepcja, to zaraz torpedowałem ją ja lub moja luba. Nie chciało z tego wyjść nic, co by choć trochę przypominało przyzwoity projekt. Sytuacja taka trwała bodaj dwa lub trzy tygodnie. W przypływach rozpaczy zwracaliśmy się ku allegro, aby tam kupić gotowe zaproszenie, mieć to z głowy i zamknąć temat. Lecz gdy tylko trafialiśmy na setki podobnych i lichych projektów, odżywał pomysł stworzenia czegoś swojego. No i tak to szło przez długi, zdecydowanie za długi, czas.

W pewnym momencie, gdy nasza frustracja sięgnęła zenitu, a pomysły nie mogły być gorsze wpadłem na jeden ze swoich bardziej błyskotliwych pomysłów. Co by było – spytałem się swojej narzeczonej – gdybyśmy umieścili na zaproszeniu, dupę w kształcie serca? Reakcję można było przewidzieć od razu: „ Nie no, co Ty”, „Ty jednak głupi jesteś” lub po dobroci: „Mamy mało czasu, a Ty się wygłupiasz”. Ha, ja tego wszystkiego nie słyszałem, projekt z dupą w kształcie serca wydał mi się na tyle błyskotliwy, że sądziłem, iż grzechem byłoby go nie spróbować…

Podsumujmy zastaną sytuację. Misiek coś mi ględzi, że to poważne sprawy, a ja się wygłupiam. Ja tego nie słyszę, bo mam wenę i silną potrzebę tworzenia. Wykonuję więc tylko coraz szybsze i bardziej nerwowe ruchy myszką, przeglądam grafikę googla, aby znaleźć odpowiednią dupę, pomysł wydaje mi się coraz lepszy… i jest! Jest! Dupa w kształcie serca!

zaproszenie_slubne_2

Nie skłamię gdy napiszę, że w pewnym momencie nawet mojej lubej udzieliła się powszechna wesołość i rozbawienie. Tak, projekt był skończony w niecałe 10 minut, a ja w pełni usatysfakcjonowany, tak jakością jak i szybkością jego wykonania. Niestety, bardzo szybko wyszło na jaw, że to co brałem za wenę i genialny przebłysk mojej podświadomości, to było małe załamanie nerwowe – kompletny krach psychiki, która nie potrafiąc sobie poradzić z brakiem wszelkich pomysłów podsunęła mi najbardziej lubieżną wizję jaką się czaiła w mojej głowie. Nie wspominając o tym, że jakość owej wizji też ilustruje mój ówczesny stan psychiczny.

Ale dlaczego o tym wszystkim piszę? Przecież nie po to, aby się pochwalić swoim „projektem”, ani pokazać na jak bardzo niskim poziomie jest moja kreatywność. Otóż, gdy doszedłem do siebie, pomyślałem, że jakkolwiek pomysł z d..pą w kształcie serca jest zgodny i zbieżny z moim poczuciem humoru, to w gruncie rzeczy dobrze się stało, że nikt nikt poza mną i Miśkiem tego nie ujrzy.

Myślałem tak do czasu, gdy przez zupełny przypadek na jednej z zagranicznych stron fotograficznych natrafiłem na reklamę sedesu. Była to reklama wykonana we Flashu, czyli co kilka sekund zmieniały się na niej slajdy. Czytałem sobie artykuł, gdy ni z tego, ni z owego na krawędzi monitora mignęła mi… Tak jest! D..a w kształcie serca… To już koniec – pomyślałem. Ostatnie tchnienie wymęczonej psychiki, która ze zmęczenia i gorąca przygotowała mi najbardziej złośliwą reminescencję, po której moja świadomość miała odpłynąć w przyjemny niebyt.

Ale nie! Żyję i myślę! No to patrzę i patrzę, przeczekałem wszystkie slajdy aż mym oczom ukazała się w pełni reklama firmy Geberit, która na swój key visual obrała sobie d..pę w kształcie serca. Z początku, nie wierzyłem, ale niestrudzenie przedzierając się przez zasoby internetu, dowiedziałem się i zobaczyłem wszystko:

Geberet-I-Love-Water-Oct.-2010 ilovewater dupa

Ha! Nawet prześledziłem dyskusje w zachodnim internecie, aby przekonać się jak tam jest odbierana d..pa w kształcie serca. W sumie nie zdziwiłem się wiele, gdy zobaczyłem, że jak zwykle opinie podzielone są między dwie grupy ludzi. Dla jednych to odrażające („This is disgusting!” – pisze e-Claire na blogu www.amsterdamadblog.com), dla innych pomysł genialny w swojej prostocie („Oh no, this is genius. Everyone will check out that URL after seeing that image.” – skwitował wypowiedź e-Claire Gabriele Maidecchi).

Ja sam, za bardzo nie wiem co o tym sądzić. Z jednej strony reklama faktycznie trochę dupna, z drugiej przyciąga wzrok i sama pupka-serce jest ładnie i estetycznie wykonana, więc raczej nie powinna budzić specjalnie dużych kontrowersji.  Trochę mi zeszło ze wstępem, ale ciekaw jestem co Wy o tym myślicie. Fajne to czy nie fajne?

Jak już jesteśmy przy tym niezwykłym temacie, to zerknijcie co jeszcze na ten temat udało mi się znaleźć:

Przykłady

Jak widać d…a w kształcie serca, lub nawet po prostu sama pupa to dość naturalny i często wykorzystywany motyw w projektowaniu, więc nie bójcie się używać tych ponętnych  i błyskotliwych kształtów w swoich projektach!

Opublikowane przez Andrzej Gdula

  • N’Toni

    No dobra, a kto pozował do Waszego zdjęcia?

    • Andrzej Gdula

      Ha („ha” – w znaczeniu nie dam się podpuścić)! Nikt nie musiał pozować! Bezczelnie użyłem pupy z grafiki googla – ludzie tak sobie pupy fotografują, że możliwości wyboru są po prostu oszałamiające.

      • N’Toni

        Czyli to może być moja?

        • Andrzej Gdula

          Tak! Można nawet powiedzieć, że jest to dupa uniwersalna, czyli moja, Twoja i każdego, kto odnajdzie sens w jej posiadaniu. Ale jeśli chciałbyś zachować prawo do przyznawania się do niej na wyłączność, to w sumie nie widzę żadnych przeciwwskazań:)

  • N’Toni

    No właśnie wygląda jak moja 🙂 Ale zezwalam na użycie tego zdjęcia :-]

  • Marcin

    Tego szukałem:)

  • marta

    Szczerze, to pomysł wydaje mi się niesmaczny. Ot, szczucie cycem. A flakony zwyczajnie brzydkie.