Co wkurza grafika #1

Co wkurza grafika #1

Publikacja tekstu pod mniej więcej takim tytułem chodziła za mną już wiele miesięcy. Trochę mnie to przerażało (w konsekwencji wkurzało), bo od początku wiedziałem, że wszystkich rzeczy które mnie wkurzają nie zdołam wypisać w jednym poście. Tak, to prawda, aż tyle tego jest.


Nie ukrywam, że taki wpis, czy jak się pewnie okaże, serię wpisów potraktuję jako rodzaj przedziwnej autoterapii. Od jakiegoś czasu pracuję na swoim i na dodatek (jak sama nazwa wskazuje) zupełnie sam. Nie ma komu narzekać, nie ma komu nawtykać… nawet przekleństwa, którymi gęsto okraszam biurową atmosferę trafiają w próżnię. Wiadomo, takie przeklinanie to trochę na pół gwizdka. Pomyślałem więc, że blog to świetna okazja na to, aby trochę się uzewnętrznić i dać wyraz swojemu niezadowoleniu.

REFERENCJE

No dobrze, ale pewnie się zastanawiacie jakie mam warunki i predyspozycje, aby ot tak sobie, bezkarnie narzekać w internecie. Ktoś napisze, że każdy może narzekać, ot nic specjalnego, wszak zwłaszcza my Polacy jesteśmy specjalistami w tej dziedzinie. Wszystko to prawda, jednak nieskromnie mogę napisać, że w kwestii marudzenia jestem prawdziwym specjalistą. Nie znajdzie się taka rzecz, nieważne jak wspaniała i cudowna, w której nie odnalazł bym jakiegoś feleru, powodu do narzekania, a w konsekwencji która by mnie nie wkurzyła. Serio. Nie ma takiej rzeczy. Nawet jednej.

Lista rzeczy, która mnie wkurza jest tak długa, że pierwszy wpis postanowiłem potraktować jako wprowadzenie, swoisty prolog do długiej i niekończącej się opowieści o rzeczach, które są takie jakimi być nie powinny… Najgorsze jest to, że tak jak wcześniej pisałem, listę tę będę musiał rozbić na kilka wpisów, czyli jednym słowem będę musiał być konsekwentny w jej prowadzeniu. Smutne jest to i strasznie mnie to wkurza, że co jak co, ale na pewno nie można o mnie powiedzieć, że jestem konsekwentny, więc prowadzenie takiego cyklu może okazać się dla mnie zadaniem ponad siły. Myślę, że gdy opublikuje trzeci wpis cyklu, warto by urządzić małe świętowanie, przy piątym otworzyć szampana (tudzież wino musujące)… a przy każdym kolejnym, świętowanie należałoby powtórzyć.

TEMATYKA

Wiem natomiast, że ze wszystkich sił postaram się aby tytuł cyklu był jak najbardziej adekwatny. Nie będę pisał o polityce, żonach, kierowcach, starych babach… choć wiem, że każda z tych rzeczy potencjalnego grafika może zdenerwować. Ograniczę się tylko do rzeczy stricte związanych z grafiką i jak znam życie pewnie będę orbitował dookoła rzeczy przyziemnych i dotyczących spraw rzemieślniczych.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przy całej tej pisaninie wkurzę tez niejednego (i niejedną) z Was. Często wkurzają mnie rzeczy, które inni uznają za przedmioty godne podziwu i niemal wręcz doskonałe, więc gdy tylko stwierdzicie, że przekombinowałem i przeholowałem nie wahajcie się na mnie nakrzyczeć w komentarzach. Przypuszczam, że własnie wtedy postaram się okiełznać swoje nerwy i nie denerwować za bardzo. Choć, rzecz jasna, niczego nie obiecuję.

 

Opublikowane przez Andrzej Gdula